Image

Czy prezydent ma prawo stosować prawo łaski wobec osób nieprawomocnie skazanych…

prawo karne prawo łaski konstytucja postępowanie karne

Sprawa na pierwszy rzut oka wydaje się dość prosta i odpowiedź nasuwa się sama – oczywiście, że nie. Jak można kogoś ułaskawiać, skoro nawet nie jest skazany, mija się to z celem. W tej chwili przypomina mi się komentarz jednego z użytkowników na FaceBook-a znajdujący się pod artykułem dotyczącym tego tematu – „Ułaskawić kogoś przed prawomocnym skazaniem to jak rozwiązać małżeństwo przed zawarciem…” Na tym właściwie mógłbym zakończyć, gdyby nie jeden „mały” szczegół… środki zapobiegawcze.
Czym są te tajemnicze środki zapobiegawcze? Zobaczmy co mówi nam Wikipedia:

Środki zapobiegawcze – instrumenty prawne w ramach postępowania karnego, służące zamknięciu podejrzanemu lub oskarżonemu dróg manipulowania jego biegiem, w szczególności możliwości ucieczki, ukrywania się przed sądem i organami ścigania, zacierania śladów, nakłaniania świadków do zmiany zeznań itp.; tylko w przypadku podejrzenia o popełnienie ciężkich przestępstw można je również opierać na potrzebie zapobieżenia kolejnym takim przestępstwom podejrzanego lub oskarżonego.

Środki zapobiegawcze przewidziane w polskim kodeksie postępowania karnego:

  • tymczasowe aresztowanie
  • poręczenie majątkowe
  • poręczenie społeczne
  • dozór policyjny
  • nakaz opuszczenia przez oskarżonego lokalu mieszkalnego
  • środki zapobiegawcze z artykułu 276 Kodeksu postępowania karnego (zawieszenie w czynnościach służbowych lub w wykonywaniu zawodu albo nakaz powstrzymania się od określonej działalności lub od prowadzenia określonego rodzaju pojazdów, lub zakaz ubiegania się o zamówienia publiczne na czas trwania postępowania)
  • zakaz opuszczania kraju

więzienie

Powoli nam się sytuacja rozjaśnia. Najbardziej dotkliwym, ze środków zapobiegawczych, jak nietrudno się domyśleć, jest tymczasowe aresztowanie. Zobrazujmy to na przykładzie. Oskarżono nas o oszustwo znacznej wartości – zagrożenie karą od 1 roku do 10 lat. Trafiamy do tymczasowego aresztu. „Siedzimy” do nieprawomocnego wyroku jakieś 20 miesięcy. Sąd uznaje nas za winnych i przedłuża nam areszt. Czekamy na prawomocny wyrok, zapada po 3 latach (cały czas jesteśmy w areszcie). Sąd II instancji dopatrzył się błędów proceduralnych i uchyla wyrok sądu I instancji. Sprawa wraca ponownie do sądu I instancji – my dalej w areszcie. Ponownie sąd I instancji i apelacja od wyroku. Powiedzmy po 6 latach dochodzi prawomocnego skazania. Wyrok 6 latach pozbawienia wolności, który cały odbyliśmy.
Dodam na marginesie, że w Polsce zdarzały się przypadki ludzi, którzy byli tymczasowo aresztowani po 11 lat, a sytuacje gdzie tymczasowy areszt trwał 6-9 lat nie były niczym niezwykłym. Pragnę zauważyć, iż przebywanie w tymczasowym areszcie jest dużo bardziej dotkliwe, niż w zwykłym zakładzie karnym już po skazaniu.

Zmodyfikujmy jeszcze ten przykład i powiedzmy, że sąd odwoławczy uchyla wyrok sądu I instancji i umarza postepowanie - przesłanki przewidziane w art. 17 Kodeksu postepowania karnego. I nie dochodzi w tym przypadku do prawomocnego skazania, a karę odbyliśmy.

Jeszcze mało? W takim razie bardziej zmodyfikujmy ten przykład. Jesteśmy oskarżeni o to oszustwo i w toku postepowania sądowego sąd I instancji lub sąd odwoławczy stwierdza naszą niepoczytalność. Wydaje postanowienie o umorzeniu postępowania i stosuje środki zapobiegawcze, np. umieszczenie w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym1. Termin pobytu nie jest określony z góry, teoretycznie może być do końca życia. Co pół roku wysyłane są opinie lekarzy psychiatrów na temat zasadności stosowania takiego środka. W prasie był nawet głośny przykład człowieka, który za kradzież kawy ze sklepu spędził w takim zamkniętym szpitalu ponad 8 lat (link). Proszę mi uwierzyć, że pobyt w takim szpitalu nie jest wcale lepszy od pobytu w zakładzie karnym.

Albo przyjmijmy, że jesteśmy przedsiębiorcą, prowadzącym dobrze prosperujący biznes. I jak w poprzednim przykładzie oskarżono nas o oszustwo znacznej wartości. W tym przypadku sąd nie stosuje tymczasowego aresztowania. Czekamy na wolności na zakończenie sprawy. Prokurator w ramach środków zabezpieczających, zakazuje nam prowadzenia działalności gospodarczej i/lub zajmuje nam nasze rachunki bankowe oraz wszelkie hipoteki (hipoteka przymusowa). Bardzo szybko tracimy płynność finansową i biznes naszego życia upada, a my kończymy z długami. Jeżeli jest nam trudno sobie takie coś wyobrazić to zapraszam do obejrzenia filmu „Układ zamknięty”.

Wszystko co napisałem do tej pory uzmysławia nam jak jest łatwo zniszczyć człowieka, kierując się samymi podejrzeniami, czy nawet fałszywymi oskarżeniami – przykład komendanta z Białej Podlaski (link).
W każdym z tych przypadków, zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego, prezydent nie mógłby zastosować prawa łaski… Nonsens.
Celem uchwalenia przepisu było darowanie sprawcy przestępstwa ponoszenia konsekwencji karnych związanych z tym czynem, a interpretacja według, której tylko prawomocnie skazany może skorzystać z prawa łaski, niweczy w znacznej mierze sens uchwalania art. 139 ustawy zasadniczej.

Zobaczmy co jest napisane w Konstytucji:

Art. 139 Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu.

Ja w tym przepisie nie widzę warunku prawomocnego skazania jako przesłanki uzyskania prawa łaski. Zacytuję fragment z książki2, z której uczyłem się na egzamin z prawa konstytucyjnego, napisanej przez wykładowców UMCS w 2008 roku, dotyczący tej materii: „Współczesna interpretacja istoty prawa łaski polega na nadaniu Prezydentowi osobistej prerogatywy, wywodzącej się z tradycji ustroju monarchicznego, stosowania indywidualnych aktów łaski w postaci całkowitego lub częściowego darowania sprawcy przestępstwa lub wykonania orzeczonej prawomocnie kary. Konstytucja pozostawia Prezydentowi swobodę decydowania o ułaskawieniu z jednym ograniczeniem dotyczącym wyłączenia prawa łaski wobec osób skazanych przez Trybunał Stanu.”

Autorzy posłużyli się zwrotem: „lub wykonania orzeczonej prawomocnie kary”, co jednoznacznie wskazuje, na pełną swobodę prezydenta na jakim etapie postepowania sądowego, czy też prokuratorskiego dokona prawa łaski.

Pytanie, dlatego Sąd Najwyższy orzekł w taki sposób3… Czyżby sędziowie nie wiedzieli o tym wszystkim co napisałem. Ile było w tym faktycznie analizy prawnej, a ile polityki? Pokazują to dalsze orzeczenia Sądu Najwyższego, takie jak zawieszenie postepowania w sprawie Pana Kamińskiego na czas rozpoznania tej sprawy przez sędziów Trybunału Konstytucyjnego, rzekomo spowodowane sporem kompetencyjnym (sic!). Rozpoznania sprawy przez Trybunał Konstytucyjny uznawany przez Sąd Najwyższy za nielegalnie obsadzony. I to dziwnym zbiegiem okoliczności, postanowienie o zawieszeniu postepowania zapada po rozmowach I Prezes Sądu Najwyższego z Prezydentem.

Ze wszelkimi wątpliwościami zostawiam już Państwa samych, a w ramach swojej opinii załączam link do komentarza w tej sprawie red. Michalkiewicza. Miłego słuchania (oglądania)!

W nawiązaniu do komentarza redaktora Michalkiewicza, nie zgadzam się z nim we wszystkich kwestiach. Co do brania łapówek przez sędziów jest to głęboko przesadzone stwierdzenie. Nie można wykluczyć, że takie sytuacje miały miejsce, ale to problem marginalny. Co się tyczy samej agentury w środowisku sędziowskim, to ciężko mi zabrać zdanie w tej materii, ponieważ nie mam odpowiedniego przeszkolenia w tym zakresie. Kierując sie wiedzą, którą posiadam z zakresu socjologii oraz psychologii, werbowanie tak dużej liczby agentów jest kompletnie bezsensowne. Wymaga użycia znacznych środków operacyjno-administracyjnych oraz występuje spore ryzyko dekonspiracji. Wśród ludzi, panuje nieformalna hierarchia i to w każdym środowisku. Wystarczy werbować osoby, które cieszą się dużym autorytetem w danej grupie oraz wysoką charyzmą. Jeden człowiek jest w stanie wpłynąć na setki, a nawet na miliony innych. Ludzie pracujący w służbach specjalnych doskonale to wiedzą, nie idąc na ilość, tylko na jakość.
W kwestii targowania się przez sędziów Sądu Najwyższego o swoje posady, zgadzam sie 100%. Tutaj sędziowie się po prostu skompromitowali, zarówno komentowaną przeze mnie uchwałą, jak i późniejszymi poczynaniami.


  1. Do szpitala psychiatrycznego można trafić przymusowo nie popełniając przestępstwa, na podstawie Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego z 1994 r. Jednakże przymusowy pobyt w szpitalu psychiatrycznym na podstawie tejże ustawy jest dużo bardziej liberalny niż na podst. postanowienia sądu karnego. Wręcz nie do porównania. Często rodziny osób chorych psychicznie przez wiele lat starają się o umieszczenie swojego bliskiego wbrew jego woli w szpitalu psychiatrycznym. A jeśli nawet dojdzie do zastosowani tej ustawy i przymusowym umieszczeniu osoby w szpitalu, jej pobyt trwa zazwyczaj od kilku dni do 3 miesięcy. Diametralnie inna sytuacja jest w przypadku popełnienia przestępstwa, wtedy jest niejako „podkładka” do trzymania osoby wbrew jej woli w szpitalu. Ponadto w przypadku skierowania przez sąd karny osoby do szpitala psychiatrycznego niekoniecznie musimy trafić na oddział ogólny psychiatrii, a nasz pobyt może zakończyć się na oddziale psychiatrii sądowej (takie więzienie psychiatryczne).
  2. Wiesław Szydło - redaktor, E. Gdulewicz, M. Granat, G. Koksanowicz, W. Kręcisz, R. Mojak, W. Orłowski, S. Patyra, P. Sadowski, J. Sobczak, W. Zakrzewski "Polskie prawo konstytucyjne" Lublin 2008, s. 320
  3. Czytałem całe uzasadnienie Uchwały Sądu Najwyższego, załączam ją dla ciekawskich. W większości lanie wody, okoliczności o których wspominam w artykule są skrzętnie pominięte, poza przykładem umieszczenia w szpitalu psychiatrycznym. Nie zgadzam się z twierdzeniem SN o braku możliwości zastosowania w tym przypadku prawa łaski, ale o tym napiszę osobny artykuł. W uzasadnieniu odwołanie się do dotychczasowej praktyki, to żaden argument. Jak rozmówca nie ma już pomysłów na usprawiedliwienie swojego działania to zazwyczaj sięga do tradycji, praktyki – często tak robią przywódcy religijni np. duchowni katolicy. Sędziom taki sposób przedstawiania swoich racji nie przystoi.
    I na koniec argument o tym, że w razie ułaskawienia oskarżonego, poszkodowany przestępstwem nie uzyska ochrony sądowej, np zadośćuczynienia. Fakt ułaskawienia, umorzenia postępowania, czy nawet uniewinnienia nie wiąże sadu cywilnego. Ten może orzec wedle własnego uznania i mimo ułaskawienia zasądzić odszkodowanie i zadośćuczynienie za popełniony czyn.

Uzasadnienie uchwały

Numer - 14; Aug 22, 2018