Image

Zakłamanie i obłuda na przykładzie niektórych sędziów okręgu lubelskiego

sędziowie hipokryzja

Dość kontrowersyjny temat, ale myślę, że niezmiernie ciekawy. Przedstawię tu kilka przykładów działalności sędziów z Sądu Rejonowego Lublin-Zachód Wydziału Pracy i Ubezpieczeń oraz tożsamego wydziału w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Zachowania delikatnie mówiąc, poddające pod wątpliwość ich moralne prawo do wykonywania zawodu. Jak wspominałem w artykule "Wykorzystywanie..." – wytoczyłem powództwo przeciwko GLS System Poland, jako ich pracownik, o obchodzenie prawa pracy polegające na niezasadnym zatrudnieniu wieloletnim pracowników magazynowych na miesięcznych umowach śmieciowych oraz wypłacaniu im mniejszego wynagrodzenia za wykonywaną pracę, aniżeli pracownikom zatrudnionym u siebie na stałe. Podobny proces wytoczyłem przeciwko "Perle" (Perła Browary Lubelskie S.A.).

W przypadku gdybym wygrał, powinienem dostać odszkodowanie w kwocie nie niższej niż najniższa krajowa, a górna granica nie jest określona – może być to 100 tysięcy jak i 10 milionów. Odszkodowanie zależne jest od wielkości przedsiębiorstwa, sposobu dyskryminacji i czasu jej trwania.

W pierwszej sprawie przeciwko GLS udało mi się udowodnić to, że byłem dyskryminowany oraz to, że nie byłem żadnym pracownikiem agencji pracy tymczasowej, lecz pracownikiem GLS (oficjalne umowy z agencją pracy tymczasowej sąd uznał za nieważne). Wygrałem 6.000 zł odszkodowania, a kwota w takiej w wysokości, zdaniem sądu wynikała tego, że odszkodowanie powinno równać się tylko i wyłącznie różnicy między tym co zarabiałem, a tym co powinienem zarabiać. Jednocześnie sąd oddalił moje powództwo o przywrócenie do pracy (w trakcie procesu zwolniono mnie), twierdząc, że nie może mnie przywrócić do pracy, ponieważ w dalszym ciągu jestem pracownikiem GLS - powinienem zażądać dopuszczenia do pracy, a nie przywrócenia do pracy (zdaniem sądu źle skonstruowałem powództwo - Dopuszczenie do pracy). Złożyłem apelację od tego wyroku twierdząc, że 6.000 tysięcy złoty jest kwotą nieadekwatną do skali naruszeń praw pracowniczych oraz do możliwości finansowych spółki, oraz, że sąd niezasadnie oddalił powództwo o przywrócenie do pracy, ponieważ to sąd ma ustalić, czy na podstawie podnoszonych faktów mamy do czynienia z powództwem o przywrócenie do pracy, czy o dopuszczenie do pracy, a powołana przeze mnie podstawa prawna nie wiąże sądu. Ponadto zabezpieczając się wniosłem drugie powództwo przeciwko GLS o dopuszczenie do pracy i wypłatę wynagrodzenia za czas pozostawania bez pracy (w razie gdyby apelacja nie "chwyciła").

Apelacja została oddalona. Troje sędziów sądu apelacyjnego podpisało się pod wyrokiem, w którym uzasadnili, że odszkodowanie w wysokości 6.000 zł4 jest zgodne z art. 183d Kodeksu Pracy to znaczy wystarczająco „skuteczne, proporcjonalne i odstraszające", i w związku z tym odstraszy pracodawcę od kolejnych naruszeń zasad prawa pracy oraz skutecznie będzie przeciwdziałać, aby inni pracodawcy nie dokonywali takich naruszeń.

W drugiej sprawie przeciwko GLS, w której starałem się o dopuszczenie do pracy, wnosiłem o tzw. zabezpieczenie nowacyjne (Zabezpieczenie nowacyjne) tzn. że w związku z moją trudną sytuacją osobistą i majątkową, aby sąd na czas procesu przyznał mi sumę pieniężną od GLS. Sąd oddalił mój wniosek twierdząc, że jest to niedopuszczalne prawnie. Odwołałem się od tego postanowienia, sąd apelacyjny1 jednak go nie zmienił, przyznając mi jedynie racje, że jest to prawnie dopuszczalne, jednak oddala wniosek w związku z tym, że moje powództwo nie jest prawdopodobne. Sąd apelacyjny wydał swoje ostateczne postanowienie dnia 11 lipca 2017, a akta sprawy głównej, o której pisałem na początku, bez których nie da się prawidłowo rozeznać wniosku o zabezpieczenie wpłynęły do sądu apelacyjnego 18 lipca 2017 r. Czyli tydzień po postanowieniu. Sąd nie czytając akt, z góry wiedział, że wniosek jest niezasadny. Co więcej w swoim postanowieniu z dnia 11 lipca odnosił się do dowodów z akt, które dopiero miały wpłynąć 18 lipca 2017 r. Cud...
Wniosłem kolejny wniosek o zabezpieczenie polegający na zobowiązaniu GLS do zatrudniania mnie do czasu prawomocnego wyroku. Ponownie sąd I instancji, przed którym toczy się sprawa oddalił wniosek, twierdząc iż jest niedopuszczalny prawnie, ponownie złożyłem zażalenie, w którym to sąd apelacyjny ponownie oddalił moje zażalenie, a do moich zarzutów w ogóle się nie odniósł !!!
Składałem jeszcze jeden taki wniosek o zabezpieczenie już bezpośrednio do sądu apelacyjnego w tej pierwszej sprawie (wtedy jeszcze nie zakończonej prawomocnie).Wniosek został oczywiście oddalony, a sędziowie nawet nie raczyli go uzasadnić.

Zapada wyrok nieprawomocny w drugiej sprawie. Przegrywam. Sąd stwierdza, że nie może nakazać spółce GLS dopuścić mnie do pracy i wypłacić mi wynagrodzenia za czas pozostawania bez pracy, ponieważ jest związany wyrokiem prawomocnym w pierwszej sprawie, a z niego wynika, że nie jestem pracownikiem firmy GLS. Czyli są w obiegu dwa sprzeczne wyroki, jeden prawomocny, w którym sąd twierdzi, że stosunek pracy trwa nadal i powinienem zgłosić powództwo o dopuszczenie do pracy, a drugi, w którym sąd stwierdza, że z tego pierwszego wynika, że nic mi nie przysługuje. Jak nie kijem go to pałą...2

Podsumowując sprawy przeciwko GLS, otrzymałem 6 tys. złoty za łamanie moich praw w zatrudnieniu bez prawa powrotu do pracy. Ponadto na czas procesu, gdy byłem w fatalnej sytuacji ekonomicznej i osobistej, sąd nie zastosował zabezpieczenia nowacyjnego. Kilka miesięcy później Pani Gersdorf wraz ze swoją świtą zastosowała takowe zabezpieczenie w stosunku do swojej osoby, chociaż w odróżnieniu ode mnie, nie miała takiego prawa. No ale w jej przypadku, utrata pracy oznaczałaby dla niej kilkunastu tysięczną głodową emeryturę. Widać "gołym okiem" jak posiadanie togi diametralnie zmienia możliwości prawne obywatela.

Ponadto sędziowie, którzy oddalali mój wniosek o zabezpieczenie w sądzie okręgowym bez zaznajamianiem się z aktami sprawy oraz ci, którzy nie uzasadniali w ogóle swojego stanowiska4, niedługo potem podjęli uchwałę dotyczącą działań Ministra Ziobry w ich sądzie:

"Sędziowie Sądu Okręgowego w Lublinie przyjęli w środę uchwałę, w której sprzeciwiają się odwołaniom szefa tego sądu i dwóch jego zastępców. Wyrazili w niej "stanowczy i kategoryczny sprzeciw wobec działań ministra sprawiedliwości, polegających na odwoływaniu w trakcie kadencji prezesów i wiceprezesów (...) bez merytorycznego uzasadnienia podjętych decyzji". – Kurier Lubelski ( https://kurierlubelski.pl/sedziowie-przeciwko-odwolaniom-prezesow-sadu-okregowego-w-lublinie/ar/12785785 z dnia 28 sierpnia 2019 )."

 

Kolejny przykład, że "swoich" traktuje się inaczej. Ciekawe ilu głosującym tam, posiadało podwójną moralność.

To dopiero początek absurdów. Podobną sprawę jak wspomniałem na początku, wytoczyłem przeciwko Perła Browary Lubelskie. Sprawa to był wręcz festiwal składania fałszywych zeznań przez świadków powołanych przez Perłę (kierownictwo). Myślę, że za tym wszystkim stali pełnomocnicy Perły, choć nie jestem w stanie tego uwodnić3. Na sprawie świadkowie z kierownictwa Perły twierdzili, że byłem najgorszym pracownikiem, że nic nie robiłem, wszędzie wokół mnie był „syf”, że niszczyłem sprzęty, że w teście HCAAP stwierdziłem, iż odkażam ręce moczem, itp., jednak nie byli w stanie uzasadnić, dlaczego w trakcie mojej pracy zwalniali innych pracowników, a mnie nie. Zwolniono mnie dopiero w styczniu 2017, kiedy do Perły dotarł pozew.
Sprawa była oczywista, Perła już w trakcie procesu wyrównała wynagrodzenia wszystkim pracowników i podjęła decyzję o rezygnacji z zatrudnienia przez agencję pracy. Pozostało tylko jakoś tę sprawę ukręcić, więc sąd I instancji nie mając co wymyśleć, oddalił powództwo przeciwko Perle stwierdzając, że ja jako prawnik wiedziałem w co się pakuję, więc powinienem mieć tylko i wyłącznie żal do siebie - na zasadzie, wiedział, że tam kradną, wiec poszedł i go okradli – jego problem. (Ciekawe, jakby ta sędzia wydająca wyrok w tej sprawie, wracała z pracy lub z imprezy w jakimś kusym ubraniu i padła ofiara gwałtu zbiorowego. Sprawców schwytanoby, postawiono przed sądem, a sąd uniewinniłby ich, twierdząc, że sama jest sobie winna, bo ubierając się w taki sposób, sama ich sprowokowała.) Sąd oddalił także bardzo istotne dowody np. dowód z umów z agencją pracy zawieranych z datą wsteczną, nie uzasadniając tego. Złożyłem apelacje choć wynik sprawy był z góry przesądzony. W apelacji wnosiłem o dopuszczenie dowodu z umów zawieranych z datą wsteczną. Wiadomo sąd apelacyjny (SO w Lublinie), ten sam który rozpoznawał apelacje GLS, wyrok utrzymał, zmieniając tylko uzasadnienie - tamto było zbyt kuriozalne. Wnioskowanego przeze mnie dowodu sąd nie dopuścił, a w swoim uzasadnieniu nie raczył się do tej kwestii odnieść. W wyroku sąd stwierdził, że Perła zasadnie korzysta z agencji pracy tymczasowej i to w toku procesu wykazała (i znowu w swoim uzasadnieniu nie wskazał na podstawie jakich dowodów to ustalił - bo takich nie było), i faktycznie jakieś nierówności w wynagrodzeniach były, ale to wina agencji pracy i przeciwko niej należy kierować powództwo.

Na koniec dodam, iż w 2017 r. przed rozpoznaniem moich spraw przez Sąd Okręgowy w Lublinie, miałem tam praktyki jako aplikant radcowski, właśnie w Wydziale Pracy i Ubezpieczeń Sądu Okręgowego w Lublinie. Jakiż tam był lament i płacz. Jak te panie pracujące na stanowiskach sędziowskich (tam są same panie) starały się wmówić nam aplikantom, jakie one są dobre, jak walczą o sprawiedliwość, a Minister Ziobro bezpodstawnie atakuje sędziów. Bardzo się bały o swoje miejsca pracy. Prawda na ich temat wyszła na jaw bardzo szybko. W sprawie GLS, gdzie niemiecka spółka w sposób bezczelny wykorzystywała pracowników, przyznały symboliczne odszkodowanie. Polski sąd, który ma bronić słabszych i stać na straży praworządności, nie boje się powiedzieć - sprzedaje i ośmiesza własnych obywateli. Ponadto przy tak ogromnej dysproporcji sił, sąd robił wszystko, nawet łamał prawo, aby nie skorzystać z mechanizmów prawnych zabezpieczających pracownika na czas procesu. O sprawie Perły nie wspominając. Można pokusić się o stwierdzenie, że polski sąd naraził na utratę zdrowia właścicieli spółki GLS, bo czytając te wszystkie wyroki „pękali ze śmiechu”. Nie zdziwię się jak niedługo wystąpią o odszkodowanie do Państwa Polskiego za utratę zdrowia...
Na swoim przykładzie ci tzw. sędziowie pokazali jakie z nich kanalie, myślące tylko o własnych czterech literach. Jak bardzo nie udawaliby prawych i sprawiedliwych, to nie są w stanie na dłuższą metę ukryć rzeczywistego stanu swego serca. W końcu ich słowa i czyny zdradzą, jakimi są ludźmi.

„Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości”.* (Mat. 23:27, 28).

Tak zwani niektórzy polscy sędziowie nie są w stanie zrozumieć dlaczego nie są szanowani, poważani jak np. sędziowie z Wielkiej Brytanii. Tylko, że sąd w Wielkiej Brytanii dba o obywateli, nawet o obcych - 4,5 mln funtów odszkowania dla polskiej lekarki za nierówne traktowanie w pracy (źródło http://jakuzyskacodszkodowanie.pl/45-mln-funtow-odszkodowania-za-dyskryminacje-w-pracy-w-anglii/ z dnia 14.11.17 r.). Kariera polskiego pseudosędzięgo w sądzie w Wielkiej Brytanii szybciej by się skończyła, niż rozpoczęła. A w Polsce, co prawda społeczeństwo nie szanuje i nienawidzi ich, ale co miesiąc wpływa wypłata. Jest to podłe życie, ciężko jest znieść takie brzemię, dlatego co niektórzy polscy sędziowie stworzyli propagandę, o ich niesamowitej mądrości, uczciwości, rozsądnym działaniu i tak dalej. Propagandę, w którą sami uwierzyli...

fot. Krzysztof Mazur - źródło: https://www.dziennikwschodni.pl/lublin/reka-podniesiona-na-sedziow-jutro-uderzy-w-nas-protest-w-lublinie-przeciwko-hejtowi-wideo,n,1000249018.html

fot. Krzysztof Mazur - źródło: https://www.dziennikwschodni.pl/lublin/reka-podniesiona-na-sedziow-jutro-uderzy-w-nas-protest-w-lublinie-przeciwko-hejtowi-wideo,n,1000249018.html

Skala łamiania prawa w tych obu procesach była wręcz zatrważająca - nie da się tego opisać w jednym artykule. Wspomiany przeze mnie dowód, z umów o pracę z datą wsteczną powinien być zgłoszony przez sąd odpowiednim organom ścigania. Dopuszczenie do pracy pracownika bez podpisanej umowy jest wykroczeniem zagrożonym karą do 30 tys. zł. Ani sąd pierwszej instancji, ani sąd drugiej instancji (składający się z 3 sędziów), ani nawet sąd lustracyjny, który badał tę sprawę (taki wydział wewnętrzy sądowy) nie poinformował organów ścigania, chociaż miał taki prawny obowiązek.


  1. Sądem apelacyjnym we wszystkich opisanych przeze mnie sprawach był Sąd Okręgowy w Lublinie
  2. Zły niedźwiedź chodził po lesie i tylko czekał, aby komuś przyłożyć. Zobaczył zajączka: - Ty, zając, czemu chodzisz bez czapki? I łup go! Idzie dalej, zobaczył wilka. - Wiesz co, mam ochotę komuś przyłożyć... - No to idziemy do zająca... - Ale już dostał, głupio jakoś... - Pretekst zawsze się znajdzie. Poprosisz go o papierosa. Jak da z filtrem, to powiesz, że chciałeś bez filtra. Jak da bez filtra, to powiesz, że chciałeś z filtrem. Poszli do zajączka. - Cześć zajączku, poczęstuj mnie papierosem. - Chcesz z filtrem czy bez filtra? - Zając, ty znowu bez czapki chodzisz...
  3. Składajac pozew wskazałem świadków, nie podałem na jaką okoliczność ich wzywam. Na pierwszej rozprawie,  po interwencji pełnomocnika Perły, sąd zobowiązał mnie do wskazania okoliczności na jakie wzywam świadków. Jednym, ze świadków jakich chciałem, aby przesłuchał sąd, była młoda dziewczyna pracująca w Ranstad, która zajmowała się rekrutacją do Perły.  Ona podczas rektrutacji mówiła, że Perła szuka pracowników na stałe - to była niezwykle ważna okoliczność. I ja zamiast powiedzieć w sądzie ogólnikowo, że wzywam świadka na okoliczność naruszenia zasady nierównego traktowania w pracy, powiedziałem wprost, że wzywam świadka na okoliczność ustalenia, że agencja pracy od początku informowała przyszłych pracowników o poszukiwaniu pracownika na stałę przez "Perłę". Wszystkiemu temu przysłuchiwała się pani. mec., która reprezentowała "Perłę". Podczas następnej rozprawy, na której to przesłuchiwano tą dziewczynę z        agencji pracy, kiedy padło pytanie, czy informowała przyszłych pracowników, o tym, że "Perła" poszukuje pracowników na stałę, zapadła taka wymowna cisza i po chwili odpowiedziała, że "nie". Ponadto wątpie, że kierownictwo zakładów "Perła", jako hobby postanowiło oczerniać mnie. Myślę, że ktoś im zasugerował, że tak będzie lepiej dla firmy.
  4. Odszkodowanie w takiej wysokości jest potważą. Czuję się rozgoryczony. Ponadto to odszkodowanie oznacza, że żaden inny pracownik nie zawalczy w sądzie podobnie jak ja. Zwykły pracownik za ta kwotę to nie wiem, czy znajdzie sobie w miarę rozgarniętego adwokata (radcę prawnego). 

Numer - 18; Aug 25, 2019